Masz pytania? Zapraszamy do kontaktu! Contact icon 1 Contact icon 2
strefa czystego transportu

Strefy Czystego Transportu w Polsce nabierają tempa

Po Krakowie kolejne miasta szykują się do zmian

Strefy Czystego Transportu (SCT) jeszcze niedawno wydawały się odległą wizją, a dziś stają się faktem w coraz większej liczbie polskich miast. Po Warszawie i Krakowie przyszedł czas na kolejne samorządy: na celowniku są m.in. Katowice i Szczecin, choć motywacje obu miast są zupełnie różne. Jedno jest pewne: temat jakości powietrza coraz mocniej wpływa na decyzje władz lokalnych… i na codzienne życie mieszkańców.

Kiedy strefa czystego transportu to obowiązek, a kiedy świadomy wybór miasta

Zgodnie z przepisami znowelizowanej ustawy o elektromobilności, miasta liczące ponad 100 tys. mieszkańców, w których dochodzi do przekroczeń norm dwutlenku azotu (NO₂), muszą wprowadzić SCT. W praktyce oznacza to ograniczenia dla najstarszych i najbardziej emisyjnych pojazdów. Tak właśnie stało się w Krakowie, gdzie od początku 2026 roku obowiązują jedne z najbardziej rygorystycznych zasad w kraju. Efekt? Burzliwa debata społeczna, protesty i zarzuty, że tempo zmian było zbyt szybkie.

Dla wielu mieszkańców to sygnał, że samo ograniczanie ruchu samochodowego nie wystarczy, coraz częściej sięgają więc po oczyszczacze powietrza do domów i mieszkań, traktując je jako osobistą „strefę czystego powietrza”.

Katowice: strefa czystego transportu wbrew aktualnym pomiarom

Katowice znalazły się w centrum uwagi głównie ze względu na presję ze strony instytucji unijnych. Choć obecne pomiary jakości powietrza nie wykazują przekroczeń norm, decyzje opierają się na danych historycznych z 2024 roku.

Miasto nie ukrywa, że wprowadzenie SCT jest w dużej mierze związane z warunkami uzyskania środków z KPO. Władze zapewniają jednak, że nowe regulacje będą projektowane tak, aby w jak najmniejszym stopniu uderzyły w mieszkańców.

Co ciekawe, badania opinii publicznej pokazują, że ponad połowa katowiczan akceptuje ideę ograniczenia ruchu najbardziej trujących pojazdów, widząc w niej szansę na zdrowsze miasto i lepszą przestrzeń publiczną.

Szczecin: strefa nie z przymusu, lecz z ambicji

Szczecin to zupełnie inny przypadek. Tutaj nie ma formalnego obowiązku wprowadzania SCT, ponieważ normy jakości powietrza nie są przekroczone. Mimo to miasto zdecydowało się na ten krok, po konsultacjach społecznych i szczegółowych analizach.

Planowana strefa ma objąć fragment śródmieścia i funkcjonować w łagodnym, pilotażowym wariancie, z licznymi wyjątkami dla mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców. Władze podkreślają, że celem jest nie tylko ekologia, ale też ograniczenie hałasu i poprawa komfortu życia.

To podejście pokazuje, że SCT mogą być narzędziem rozwoju miasta, a nie wyłącznie restrykcją. Podobnie jak oczyszczacze powietrza, które nie są dziś luksusem, lecz świadomym wyborem osób dbających o zdrowie, nawet tam, gdzie smog nie jest jeszcze skrajnym problemem.

Duże miasta na razie czekają i obserwują

Nie wszystkie metropolie spieszą się z wprowadzaniem stref. Wrocław, Gdańsk, Poznań, Lublin czy Rzeszów deklarują, że na razie nie ma ku temu wystarczających przesłanek środowiskowych.

Zamiast tego miasta inwestują w:

  • rozbudowę transportu publicznego,
  • strefy płatnego parkowania,
  • uspokajanie ruchu w centrach,
  • rozwój infrastruktury pieszej i rowerowej.

To pokazuje, że walka o czyste powietrze może przybierać różne formy, od systemowych zmian w ruchu drogowym po indywidualne działania mieszkańców, takie jak montaż oczyszczaczy powietrza w domach, biurach i szkołach.

Czyste powietrze to proces, nie jednorazowa decyzja

Strefy Czystego Transportu budzą emocje, bo dotykają codziennych nawyków i przyzwyczajeń. Jednak doświadczenia europejskich miast pokazują, że dobrze zaprojektowane SCT realnie poprawiają jakość powietrza, szczególnie w połączeniu z innymi działaniami.

Zanim efekty będą odczuwalne na ulicach, wielu mieszkańców nadal będzie chronić się przed zanieczyszczeniami we własnych czterech ścianach. Oczyszczacz powietrza staje się więc cichym sprzymierzeńcem miejskich zmian, rozwiązaniem „tu i teraz”, zanim polityka transportowa przyniesie długofalowe rezultaty.