Węgiel i górnictwo w opałach. Gorąca jesień coraz bliżej
Polskie górnictwo węgla kamiennego znalazło się w punkcie krytycznym. Z jednej strony, dramatyczne wyniki finansowe i malejące wydobycie, z drugiej, rosnące napięcie społeczne związane z cenami energii za ogrzewanie. Eksperci ostrzegają: jeśli nie pojawią się szybkie decyzje, nadchodząca jesień może upłynąć pod znakiem masowych protestów. Co to dla nas oznacza? Koniecznie przeczytajcie.
Branża węglowe na krawędzi
W 2024 roku polskie kopalnie wydobyły niespełna 44 mln ton węgla. To jeden z najniższych wyników w historii. Sektor zakończył rok gigantyczną stratą ponad 11 mld zł. W 2025 sytuacja wcale się nie poprawiła. Ceny węgla koksowego spadły o jedną trzecią, a dolar osłabł, pogłębiając kłopoty spółek. Największe firmy balansują na granicy płynności. Polska Grupa Górnicza wymaga państwowych dotacji, a Jastrzębska Spółka Węglowa zużywa resztki finansowych nadwyżek. Co to oznacza? Czy będą masowe zwilnienia?
Protesty na horyzoncie
„Temperatura rośnie” – mówią związkowcy. Już 4 września w Jastrzębiu-Zdroju planowana jest blokada ulic przez górników z „Sierpnia 80”. Liderzy związkowi ostrzegają, że cierpliwość się skończyła. W tle są nie tylko straty spółek, ale też brak jasnych rozwiązań ustawowych, od urlopów górniczych po odprawy. Ekonomiści przewidują otwarte starcie rządu z górnikami. „Kiepskie realia wymagają oszczędności, ale związki zawodowe nie będą milczeć” – podkreślają analitycy.
Węgiel, czyli surowiec schodzący czy wciąż strategiczny?
Paradoks górnictwa jest dziś wyjątkowo wyraźny. Z jednej strony Unia Europejska systematycznie zaostrza politykę klimatyczną i naciska na całkowite odejście od węgla do 2035 roku. Węgiel energetyczny, spalany w elektrowniach i ciepłowniach, traktowany jest jak symbol przeszłości, który trzeba jak najszybciej zastąpić odnawialnymi źródłami energii. Z drugiej jednak strony istnieje węgiel koksowy, surowiec, którego nie da się tak łatwo wyeliminować. Jest on absolutnie niezbędny w procesie produkcji stali, a stal to kręgosłup współczesnej gospodarki. Bez niej nie powstają samochody, mosty, linie kolejowe ani nowoczesne turbiny wiatrowe. W tym sensie „czarny surowiec” wciąż stanowi fundament rozwoju technologicznego, nawet jeśli politycznie bywa traktowany jak relikt.
Po zamknięciu czeskiej spółki OKD to właśnie Jastrzębska Spółka Węglowa ma pozostać jedynym producentem węgla koksowego w całej Unii Europejskiej. To ogromna odpowiedzialność i jednocześnie szansa… ale też ryzyko. Jeśli branża nie zostanie odpowiednio zabezpieczona, Europa może wpaść w uzależnienie od importu tego surowca z państw trzecich, co w obecnej sytuacji geopolitycznej brzmi jak scenariusz bardzo niebezpieczny.
Społeczna i ekonomiczna pułapka
Dla górników to nie tylko kwestia pracy, ale też godności i spełniania obietnic. Wiele rodzin boi się, że restrukturyzacja skończy się dramatem całych regionów. Z drugiej strony, państwo nie jest w stanie wiecznie dopłacać miliardów do nierentownych kopalń.
To zapalna mieszanka: zmęczeni obywatele, sfrustrowani związkowcy i politycy szukający półśrodków. Eksperci ostrzegają, że jesień może przynieść protesty nie tylko w górnictwie, ale i w hutnictwie czy koksownictwie.
A co z powietrzem?
Dyskusja o górnictwie to nie tylko sprawy ekonomiczne. W tle bowiem wciąż pozostaje problem jakości powietrza. Polska nadal zmaga się ze smogiem, a każda decyzja o przyszłości energetyki ma przełożenie na zdrowie ludzi. Nawet jeśli węgiel stopniowo znika z miksu, skutki jego spalania wciąż odczuwają mieszkańcy wielu regionów.
Coraz więcej rodzin ratuje się domowymi oczyszczaczami powietrza, bo one, w przeciwieństwie do politycznych decyzji, działają od razu.
Przyszłość górnictwa to wielkie pytanie, na które odpowiedzi szuka cała Polska. Ale jedno jest pewne, o swoje zdrowie trzeba zadbać już dziś.